Mounir… Kto go nie zna? Fryzjer-celebryta z Libanu, w wieku świadczącym o sporym doświadczeniu, pojawił się w mediach nagle i tak szybko, jak się pojawił, tak szybko stał się naczelnym stylistą wielkiego świata fryzjerskiego. Uwielbiam na niego patrzeć, bo – wygląda ok, uśmiecha się ok, patrzy na swoje panie tak,  jakby były królowymi i … czyni cuda w 10 minutowych filmach. 

No właśnie, w tym artykule chciałabym Wam, drogie Panie, wyjaśnić dokładnie, na czym te cuda polegają, i dlaczego od cudów to jest David Copperfield. A nie Mounir. 

10 minut…

To zdecydowanie za mało, by z brunetki z półrocznym odrostem stać się blondynką. To także o wiele za mało, by z brunetki z afrolokami z półrocznym odrostem stać się blondynką z lśniącymi włosami. Te 10 minut także nie wystarczy, by w ogóle pomieszać farby! 

Jak jest na prawdę? Ja rezerwuję około 2,5 godziny na usługę pojaśniania, balayage, babylights itp. Znam fryzjerów, którzy tworzą takie cuda w 5 godzin (wiem, wiem – też bym tyle nie wysiedziała). Ale średnia 3 godzin jest jak najbardziej realna. 

Nakładanie farby w 5 minut…

Zwróćcie uwagę, jak szybko pan Mounir nakłada farbę. Raz, dwa, trzy i libańskie włosy grubości pięści są już oplecone kosmicznymi sreberkami. Milion folii na głowę, schemat taki sam niezależnie od modelki. Po minucie czarne czy czerwono-rude włosy rozjaśniają się do pięknego blondu. Cud! Mało tego – cudem jest to, że czarna marynarka przystojnego Mounira nadal jest czarna mimo, że Mounir – bez fartucha, używa tony rozjaśniacza. Ja tak nie potrafię – nawet fartuch mi w takich sytuacjach nie pomaga… 

A jaki czas jest realny? Samo nałożenie rozjaśniacza w ten sposób, na takich gęstych włosach, nawet z pomocą, zajmuje około 1 godziny. Czas rozjaśniania – także do godziny. Często w trakcie ekspozycji należy domieszać produkt, bo włosy go wchłaniają, jak gąbka wodę. 

Lanie wody, czy lanie tonera?

Po 5 minutach na filmie, modelka Mounira jest już „rozjaśniona”. Aż boję się Was uświadomić: włosy farbowane, ciemne, mogą rozjaśnić się mocno, ale „coś za coś” – jakość versus zniszczenie. Nie ma szans, by słabym produktem (niskim oksydantem) rozjaśnić o 9 tonów włosy. Nie ma szans. Nie ma żadnych szans. Nawet w godzinę. 

No dobra, drogie Panie. Jasne włosy i co dalej? Przy myjce Mounir leje na włosy najpierw coś niebieskiego (szampon wybijający żółty odcień), a potem leje po włosach mieszanką farb tonujących. Leje i leje. Czasem zastanawiam się, czemu tak dużo leje!? Ano leje, by było widowiskowo. To może was wiele kosztować, drogie Panie, jak chcecie mieć takie spektakularne lanie! Ale co tam, ważne by był efekt WOW.  Ostatnio nawet doświadczona fryzjerka zapytała się mnie, co mogę polecić do takiego spektakularnego lania… Odpowiedziałam, że to samo, co używa teraz, tylko w spektakularnie większej ilości. Po prostu. 

2 mycia, 3 farbowania

To, czego nie widzicie, a co często zdarza się na filmach typu „być blondynką w 10 minut”, jest wstępne farbowanie włosów przed rozjaśnianiem. Czyli: najpierw maluje się  długi odrost, potem myje się głowę, suszy włosy, następnie przechodzi do rozjaśniania (na tych sreberkach), ponownie myje i ostatecznie tonuje. Osobiście nie idę tą drogą, wiem jak to skrócić, bo: 2 mycia, 3 farbowania zabierają mnóstwo czasu, zwłaszcza przy długich czy gęstych włosach. To 5 godzin pracy! Tak, tak – pięć godzin, a nie 10 minut… 

Kręcone włosy się wyprostowały! 

No tak: same się nie wyprostowały. Pomógł im Mounir, a w zasadzie sztab ludzi. Suche, kręcone czarne włosy po zabiegu rozjaśniania do jasnego blondu stały się proste, lśniące i powabne. Mało tego – ostrzyżone brzytwą podniosły się od nasady i same tańczą w rytm „ochów” i „achów” zachwycających się widzów.  A teraz zdradzę Wam pewien sekret, nasz fryzjerski sekrecik: włosów kręconych NIE strzyże się brzytwą bo spuszą się okropnie, a wyprostowanie włosów w ten sposób NIE jest możliwe bez pomocy fryzjera… Sorry, wiem, zawalił się Wam świat… Ale spokojnie, obiecuję Wam, że ta cudownie wyprostowana modelka, jak tylko umyje te rozjaśnione i ostrzyżone brzytwą włosy w domu, będzie wyglądała gorzej niż pani Magda Gessler bez doczepianych loków.

Ale ładnie!

Pewnie, że ładnie! Efekt 10-ominutowej metamorfozy jest super. Mounir świetne robi koloryzacje. Ale pozwolę sobie zwrócić Wam uwagę na pewien szczegół: modelki. Piękne buzie, szczupłe, duże oczy, pełne usta, podkreślone policzki, białe zęby. Niezależnie od wieku. Niestety, nie każda z nas, ma takie szczęście być piękna w każdym calu. Buuuuu!!!! Mój długi nos, zapadnięte policzki, zmarszczki wokół oczu i nigdy niepowiększane usta – nijak się mają do „aniołków” Mounira. I choć doskonale wiem, jaki kolor włosów jest idealny dla mnie i w jakiej fryzurze wyglądam najlepiej, nie będę tak spektakularnie piękna, jak te panie z filmików. A wiadomo – ładnemu we wszystkim ładnie. Prawda? 

I na koniec… 

Mimo, że uwielbiam oglądać Mounira oraz innych przystojnych libańskich (i nie tylko) fryzjerów „w akcji”, delektować się pięknem modelek przechodzących metamorfozy i mimo, że cały sercem wierzę w ogrom wiedzy, jaką posiada Mounir, z pełną odpowiedzialnością powiem Wam tak: nie wierzcie we wszystko, co zobaczycie:) 

 

Olga Sobocińska – mistrz fryzjerstwa, wieloletni szkoleniowiec, autorka  artykułów w magazynach fryzjerskich, dyplomowana wizażystka, mgr inż. towaroznawsta i zarządzania jakością. Pracująca za fotelem w Polsce, Hiszpanii, Singapurze, ucząca kolegów po fachu z całego świata,  nieustannie doskonaląca swoje umiejętności na przeróżnych szkoleniach w Europie i poza nią. Dziedziną, której się obecnie poświęca, są szkolenia biznesowe dla branży fryzjerskiej.